Harcerze starsi razem z resztą Szczepu udali się rano do kościoła. Po południu Jarowit zabrał ich tam, skąd przybył, czyli nad jezioro. Dzięki temu Wenedowie mogli popływać wpław, na rowerkach wodnych i na kajakach. Wieczór stanął pod znakiem ogniska pełnego śpiewu.